Autor: zaliczenie-admin

  • Raspberry Pi 5 – Król Małych Komputerów Wrócił Na Tron

    Raspberry Pi 5 – Król Małych Komputerów Wrócił Na Tron

    Kiedy w 2019 roku pojawiło się Raspberry Pi 4, wszyscy byliśmy pod wrażeniem. Dwa wyjścia micro HDMI, USB 3.0, wreszcie przyzwoita ilość RAM-u — to był prawdziwy skok. Ale cztery lata to w świecie technologii wieczność. Raspberry Pi 5 miało więc sporo do udowodnienia. I udowodniło.

    Co siedzi pod maską?

    Sercem Pi 5 jest nowy układ BCM2712 — quad-core Cortex-A76 taktowany zegarem 2.4 GHz. W porównaniu z Cortex-A72 z czwórki to zupełnie inna liga. W codziennym użytkowaniu różnica jest odczuwalna natychmiast — system startuje szybciej, aplikacje odpowiadają płynniej, a kompilacja kodu nie sprawia wrażenia, jakbyś gotował wodę na kuchence turystycznej.

    Do tego dochodzi do 8 GB RAM LPDDR4X, dwupasmowe Wi-Fi 5 (802.11ac), Bluetooth 5.0 i Gigabit Ethernet. Na papierze brzmi solidnie, w praktyce — jeszcze lepiej.

    Wielką nowością jest dedykowany kontroler I/O — chip RP1 (tak, ten sam RP, co w Pico). Dzięki niemu Pi 5 zyskało natywne PCIe 2.0 x1, co otwiera drzwi do podpięcia dysku NVMe przez odpowiedni HAT. I tu robi się ciekawie, bo z NVMe system chodzi jak po maśle — karta microSD staje się opcją, a nie koniecznością.

    Jak wypada w porównaniu z Pi 4?

    Krótko: Pi 5 jest 2–3 razy szybsze w zależności od zadania. W benchmarkach syntetycznych jak Geekbench różnica jest miażdżąca. Ale ważniejsze są realne scenariusze:

    Przeglądanie internetu w Chromium — na czwórce bywało to ćwiczenie z cierpliwości, na piątce działa akceptowalnie, choć cudów nie ma. Kompilacja średniego projektu — czas spada z kilkunastu do kilku minut. Odtwarzanie wideo 4K — wreszcie bez zacięć. Do tego Pi 5 obsługuje dwa wyświetlacze 4K@60Hz przez micro HDMI, co czyni je sensowną opcją jako mini PC do biurka.

    Zmienił się też zasilacz — teraz potrzebujesz USB-C PD o mocy 27W (5V/5A), żeby w pełni wykorzystać możliwości płytki. Stary zasilacz od Pi 4 będzie działać, ale z ograniczeniami — np. porty USB mogą nie dostarczyć pełnej mocy. Warto to mieć na uwadze, bo oficjalny zasilacz to dodatkowy koszt.

    Zastosowania praktyczne

    Homelab / serwer domowy — tu Pi 5 błyszczy. Z dyskiem NVMe i 8 GB RAM-u możesz spokojnie postawić Pi-hole, Home Assistant, Nextcloud czy lekki serwer Dockera. Energooszczędność nadal jest atutem — cały serwer na kilku watach.

    Retro gaming — emulacja konsol do piątej generacji (PS1, N64) działa bardzo dobrze. Dreamcast i PSP? Teraz też dają radę w większości tytułów. Jeśli budujesz RetroPie / Batocera station, Pi 5 to najlepsza opcja w ekosystemie Raspberry.

    IoT i elektronika — GPIO nadal jest na pokładzie, choć warto pamiętać, że część pinów zmieniła zachowanie przez przejście na kontroler RP1. Starsze biblioteki mogą wymagać aktualizacji. Do nowych projektów nie powinno to być problemem.

    Desktop replacement — z zastrzeżeniami. Do przeglądania sieci, pisania dokumentów i lekkiej pracy biurowej Pi 5 się nadaje. Do programowania w lekkim IDE — da radę. Ale nie oszukujmy się, to nie jest zamiennik laptopa z x86.

    Co może się nie spodobać?

    Przede wszystkim — ciepło. Pi 5 grzeje się znacznie bardziej niż poprzedniczka. Aktywne chłodzenie jest praktycznie konieczne, oficjalny wentylator lub Active Cooler to pozycja obowiązkowa na liście zakupów. Bez tego układ szybko wchodzi w thermal throttling.

    Cena też wzrosła — za wersję 8 GB trzeba zapłacić wyraźnie więcej niż za odpowiednik Pi 4. Dolicząc zasilacz, obudowę z wentylatorem i ewentualny HAT do NVMe, budżet potrafi urosnąć. To nadal tanie w porównaniu z mini PC, ale nie jest już tak absurdalnie tanio jak kiedyś.

    Brak wbudowanego eMMC i brak Power over Ethernet bez dodatkowego HAT-a też mogą rozczarować w niektórych zastosowaniach serwerowych.

    Podsumowanie

    Raspberry Pi 5 to najlepsze Pi, jakie kiedykolwiek powstało — i to z dużym zapasem. Skok wydajności względem czwórki jest na tyle duży, że upgrade ma sens praktycznie w każdym scenariuszu. PCIe, szybszy procesor i lepsze I/O czynią z niego naprawdę uniwersalne narzędzie.

    Czy jest idealny? Nie — kosztuje więcej, grzeje się bardziej i wymaga mocniejszego zasilacza. Ale jeśli szukasz kompaktowego komputera do homelaba, nauki Linuxa, elektroniki albo po prostu chcesz mieć fajny gadżet na biurku — trudno znaleźć lepszą opcję w tej cenie.

    Ocena: 9/10

  • Raspberry Pi Pico W – Recenzja

    Raspberry Pi Pico W – Recenzja

    Raspberry Pi Pico W to jedna z tych płytek, które ciężko nie polubić. Za kilkadziesiąt złotych dostajesz mikrokontroler RP2040, wbudowane Wi-Fi i wsparcie ogromnej społeczności — trudno o lepszy stosunek ceny do możliwości.

    Programowanie w MicroPythonie sprawia, że próg wejścia jest naprawdę niski. Podłączasz kabelek USB, wrzucasz skrypt i po chwili twój czujnik temperatury raportuje dane prosto do domowej sieci. Do prostych projektów IoT — czujniki, automatyka, sterowanie LED-ami — Pico W sprawdza się wyśmienicie.

    Są oczywiście ograniczenia. Brak Bluetootha w starszych wersjach, skromna ilość RAM-u (264 KB) i brak wbudowanego złącza na baterię potrafią dać się we znaki przy ambitniejszych projektach. Jeśli potrzebujesz poważniejszej mocy obliczeniowej albo pełnego stosu sieciowego, lepiej sięgnąć po ESP32 lub pełnowymiarowe Raspberry Pi.

    Ale jako tania, energooszczędna płytka do nauki i domowych projektów? Zdecydowanie warto mieć ją w szufladzie.

    Ocena: 8/10